GIMNAZJUM im. TADEUSZA KOŒCIUSZKI w 1944 roku
w BIELSKU-PODLASKIM

W sierpniu do każdego domu przychodził nauczyciel i oznajmiał aby dzieci i młodzież zapisywano do Szkoły Podstawowej i do Gimnazjum. Będzie ogłoszony termin egzaminów do Szkół i do Gimnazjum. Babcia - Bunia chciała mnie zapisać do V klasy Szkoły, ja zaś chciałam iść do VI klasy.
Idziemy z Bunią do kancelarii. Po drodze spotykamy panią Helenę Strzelecką i Bunia ją zapytała do której godziny urzęduje pan Dyrektor.” Do 15-tej -odpowiedziała
-i od razu pyta-„ Do jakiej klasy pani zapisuje Danusię ?” Do szóstej. Szkoda, lepiej spróbować do I klasy Gimnazjum, będą egzaminy to z pewnością zda. A jak się
nie uda to już trudno.
Do egzaminów przygotowywała mnie pani Emilia Nowocieniowa. W kancelarii powiedziała, że jeżeli ja nie zdam to lepiej niech Jej syna nie przyjmą bo jest młodszy a mnie przyjmą.
Egzaminy zdałam pomyślnie ja i Jej syn Marek.
Temat piśmienny z języka polskiego był:
„ Od ziarenka do bochenka.”
Z geografii zapytano mnie: „Jak się nazywają góry w Ameryce Południowej?”

Gimnazjum nasze mieściło się w budynku przyklasztornym obok kościoła pokarmelickiego. W czasie okupacji było tam więzienie. Okna w naszej klasie były zakratowane. Robiło to przygnębiające wrażenie. Ubikacje były na podwórku. Szkoła nie posiadała mebli. Każdy uczeń był zobowiązany przynieść krzesło a jak kto może to i stół. Jeden z kolegów Bogdan Marciniak przyniósł tablicę. Była ona najładniejsza
i największa w całym Gimnazjum. Klasa wyglądała bardzo kolorowo bo każde krzesło było inne.
Pierwsze notatki były pisane na tapecie. Inne zeszyty były robione z kartek z ksiąg rachunkowych a lepsze zszywane z papieru do zawijania paczek. Atrament z ołówka.
Lekcje w domu odrabiałam przy świetle tak zwanego kopci dymka czyli kaganek na naftę.
W klasie panowała solidarność wśród uczniów. Zamożniejsze dzieci przynosiły po dwie lub trzy kanapki i część wrzucały do wspólnego kosza z którego potem brały biedniejsze dzieci które z domu nie miały kanapek. Ja zaś w inny sposób pomagałam swoim koleżankom, które miały trudności w nauce. Przychodziły do mnie a ja im pomagałam w odrabianiu lekcji. Często spędzały u mnie cały dzień.
Trwała jeszcze wojna a my już się uczyliśmy. Czasem jeszcze jakiś samolot przeleciał po niebie. W Szkole nauczyciele nam mówili, że prawdopodobnie granice Polski będą zmienione.
Uroczyście obchodziliśmy 9 maja kapitulację Niemiec i oficjalne zakończenie wojny.
Na nowy rok szkolny 1945/1946 przenosimy się do nowego budynku.

Stanisława Danuta Romaszkan
Ps.: fragment z pamiętnika „Obrazki wspomnień z lat 1939-1947”


Tekst udostępniła p. Bożena Więckowska z rodzinnych zbiorów
- za zgodą p. Stanisławy Danuty Romaszkan.

Dziękujemy!!!

Jeżeli ktoś chciałby podzielić się wspomnieniami z czasów nauki w Liceum
prosimy o kontakt: 85 833 26 73 lub 1lo_bielsk_podlaski@wp.pl

Dziękujemy.


GIMNAZJUM im. TADEUSZA KOŒCIUSZKI w BIELSKU PODLASKIM
- rok 1944 i 1945.

  • WSPOMNIENIA z 1944 roku - Stanisława Danuta Romaszkan.
  • Ze zbiorów Jerzego Romaszkana.
  • Nasz Świat - gazetka z listopada 1945 roku.
  • Album krajoznawczy okolic powiatu bielsko-podlaskiego i miasta Bielska. Zebrała i ułożyła Stanisława Danuta Romaszkan.